niedziela, 13 stycznia 2013

A myśli krążą wokół szlaku...

Już sam nie wiem, czy wewnętrzna chęć przebywania na szlaku już, zaraz, teraz, choćby myślami, wynika z alternatywy, jaką jest nauka przed wtorkowym egzaminem, czy budzi się we mnie prawdziwy pielgrzym? Czytam relacje, przeglądam zdjęcia i filmiki i coraz bardziej tęsknię za miejscami, których na żywo nigdy nie widziałem.
Kiedyś gdzieś przeczytałem, że wędrowanie wzbudza w człowieku pierwotne poczucie wolności. Coś w tym musi być, bo na szlaku polegasz przede wszystkim na sobie. Każdy krok człowieka to oddzielna decyzja. Mijane miasta i mijani ludzie. Samemu narzuca się sobie tempo, samemu decyduje kiedy powiedzieć "na dzisiaj dość". Ludzie są sobie bardziej życzliwi, ufni  i pomocni. Wspólna droga łączy i buduje więź. Tu nikt z nikim nie konkuruje (chyba, że o miejsce w schronisku, ale o tym będzie osobna notka). 
Wiem jak dużo czasu jeszcze zostało, ale wiem też, że wiele trzeba jeszcze zrobić, zanim zarzuci się plecak na ramiona. Im lepiej się przygotuję, tym łatwiej będzie mi na szlaku i tym więcej radości będę mógł czerpać z wędrowania.
Co prawda uczę się hiszpańskiego z przerwami od pięciu lat, jednak wciąż nie rozmawiam na tyle swobodnie, jak bym sobie tego życzył. Więc pierwszym celem i najtrudniejszym chyba będzie zintensyfikowanie nauki. Codziennie kilka słówek, jakiś artykuł z internetu, filmik na youtube, byle robić postęp, iść do przodu, tak jak to wygląda na Camino.
Nie jestem człowiekiem, któremu samodyscyplina i systematyczność przychodzi łatwo. Obawiam się więc, że zadania, które będą ode mnie wymagały tych dwóch cech, mogą okazać się trudniejsze niż podróż sama w sobie. Entuzjazm, który wzbudza we mnie myśl o Camino, musi więc zostać przekuty na siłę do doskonalenia się w nauce języka.
Od wiosny, myślę, że okolic maja, zacznę też przygotowanie kondycyjne. Nie mogę pozwolić, by cokolwiek stanęło mi na drodze. Trzymajcie kciuki, wierzę, że się uda.
Buen Camino!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz